poniedziałek, 26 stycznia 2015

Rozdział 2


 Obudziłam się trochę wcześniej niż zwykle, więc nie śpieszyłam się z szykowaniem do szkoły. Po śniadaniu założyłam plecak i wyszłam, choć miałam jeszcze dużo czasu do lekcji. Zawsze kilka dziewczyn przychodzi wcześniej, siedzą na korytarzu i czekają na dzwonek, zupełnie nie wiem po co? Ja wolałam dłużej pospać, ale czasami po prostu budziłam się wcześniej i nie miałam co ze sobą zrobić. Pogoda była okropna. Szare chmury i mżawka nie zachęcały do uśmiechu. Szkoła tak jakby tez była pusta. Ściągnęłam kaptur i weszłam do środka. Nie zobaczyłam nikogo z naszej klasy, a z innymi osobami ze szkoły jakoś się nie kolegowałam. No świetnie. Usiadłam na wolnej ławce, wyciągnęłam książkę i zaczęłam czytać. Nie zorientowałam się kiedy zleciało 15 minut, zamknęłam książkę i czekałam na dzwonek, który miał zadzwonić za 5 minut. Z mojej klasy nadal nie było nikogo, wstałam żeby zobaczyć czy czasami ktoś nie stoi na dworze. Zobaczyłam przed wejściem grupkę osób. To byli uczniowie z wymiany i oczywiście moje koleżanki, które próbowały z nimi rozmawiać. No i dlaczego nikogo nie było w szkole ? Zobaczyłam z daleka, że idzie Pati, więc wyszłam ze szkoły i udałam się w jej kierunku. - A co to jakaś ewakuacja przed szkołą?-zapytała Pati. -Wyobraź sobie że to ci z wymiany, a dziewczyny z nimi gadają.-odpowiedziałam. -Wiedziałam że tak będzie, będą za nimi latać do piątku. Trochę mi ich szkoda, bo one się tak szybko od nich nie odczepią.-Uśmiechnęła się do mnie, a ja przytaknęłam- Co ty dzisiaj tam wcześnie ? - Tak mi się wstało. Siedziałam sama w szkole, bo myślałam że nikogo nie ma, a one były tylko na dworze.-odpowiedziałam prawie równo z dzwonkiem na przerwę. -Chodź idziemy. Przechodziłyśmy obok zgrupowania. Poszukałam tego chłopaka, który się wczoraj na mnie patrzył, ale go nie zauważyłam. No i co ? I tak on mnie przecież nie obchodzi. Czas na naukę.                                                 *               *              *Ostatnio cały czas mam dość szkoły. Kiedyś było to tak, że chodziłam do szkoły, żeby spotkać się z koleżankami, nie nudzić się w domu. Dodając przedmioty, których naprawdę chcę się uczyć, bo są mega potrzebne. Przede wszystkim języki. Nie wyobrażam sobie mojej przyszłości, nie potrafiąc biegle posługiwać się angielskim. Planuję karierę stewardessy. To jedno z moich marzeń, harować w chmurach i z sztucznym uśmiechem obsłużać kolejnych pasażerów. Wkurza mnie to jak czytam blogi stewardess, a one tylko narzekają. Dobra nie jest to praca na ziemi, są wyczerpane każdym lotem, zmianą stref czasowych. Mają trudniej niż zwykle kelnerki lub obsługa, ale każda praca jest ciężka i ma swoje minusy, same ją wybrały i zdecydowały, że to będą robić w życiu. Jeśli ta praca jest najcięższa i można tylko narzekać, to co ich trzyma w pracy? Niezłe zarobki? Brak innej pracy ? Wiem, że jeśli moje marzenie się spełni też będę narzekać, ale nie będę pisać na blogu, że ta praca jest okropnie męcząca i bezsensu. Czy w ten sposób one chcą, aby mniej osób podejmowało się tego wyzwania, bo odstraszają chętne dziewczyny, które marzą o podniebnej pracy? Mnie nie odstraszą, bo wiem, że są gorsze zawody. No a co ma powiedzieć taka sprzątaczka ze spółdzielni? Która od świtu zamiata i myje klatki schodowe, kolana i kręgosłup ma już chory od schylania się, a do tego zarabia grosze. Nie zwiedza całego świata samolotem, bo co najwyżej w swojej pracy może zwiedzić piwnice. Niesprawiedliwości tego świata. Na razie nauka, bo bez niej też zostanę sprzątaczką. Podeszłam po książkę do biologii. I usiadłam na podłodze, bo wtedy jakoś bardziej się skupiam. Długo sobie nie posiedziałam na podłodze, bo usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Wstałam. I ujrzałam na wyświetlaczu zdjęcie Pati. -Hejka. -przywitałam ją. -Cześć Ali. Może byśmy poszły dzisiaj po ten prezent na urodziny Ady? Bo wiesz ja potem będę musiała się uczyć, a dzisiaj akurat mogę. Nie chce mi się siedzieć w domu, więc chodźmy. -A wiesz, że ja właśnie teraz się uczyłam?-zapytałam. -No co ty? Ale przypadek. Oh no trudno, będziesz zmuszona pouczyć się kiedy indziej. To co o 16 pod twoim blokiem ? -Chyba żartujesz! Przecież już jest 15:55! To za dwadzieścia minut. Oki ? -No ok. Ale będzie już za późno. To 16:10. -Super. Niech ci będzie. Pa.-skończyłam rozmowę.


Zaczęłam się zbierać, bo wiedziałam, że i tak się spóźnię. Ubrałam szybko dżinsy i koszulkę z Arctic Monkeys. Po tym weszłam jeszcze na Facebook’a. Aha, trzy zaproszenia do znajomych.
Trzy obce osoby. Weszłam na profil jednego z chłopaków i zobaczyłam na profilowym tego blondyna z wymiany. I oczywiście dwunastu wspólnych znajomych. Drugiego chłopaka nawet nie kojarzyłam, ale też był z wymiany, tak samo jak trzecia osoba, która wysłała mi zaproszenie. Zaakceptowałam wszystko i wyszłam z pokoju, kierując się do wyjścia i zgarniając jeszcze z półki portfel. Zbiegłam po schodach, a pod blokiem zobaczyłam czekającą już Pati. -No hej.- powiedziała. -Hej, to gdzie najpierw idziemy? Nie wiem, może chodźmy najpierw do centrum.-zaproponowałam -No jasne. Chodźmy.-zgodziła się-  Co tam robiłaś dzisiaj? -Oprócz nauki, którą mi przerwałaś obejrzałam sobie odcinek CSI-odpowiedziałam- Ale też siedziałam trochę na twitterze. Wiesz, że jacyś z wymiany mnie zaprosili na Facebook’u ? Ten ich blondyn i ktoś tam jeszcze. -Aaa…To fajnie. Chyba tobie się nie podoba?
-Nie, nie podoba mi się. Nie mówię, że jest brzydki, ale po prostu jest zwykły.-odpowiedziałam, myśląc o tamtym chłopaku. Tamten był inny. I nikt nie gadał o nim od dwóch dni. Nie był chłopakiem, w którym kocha się wiele dziewczyn, był chłopakiem, takim jakby moim chłopakiem. Nie w sensie, że z nim chodzę czy coś, bo nawet nie wiem jak ma na imię, ale nikt inny nie myśli o nim tak jak o tym blondynie, tylko ja. Chyba, że jeszcze jakaś Miss Niemców czeka na niego, za granicą. Więc na razie traktowałam go jak mojego.  Gdy, przechodziłyśmy obok naszej szkoły, zobaczyłam jakąś zbiórkę. -Znowu ci? Pewnie organizują im fascynującą wycieczkę, w jakieś gówniane miejsce-powiedziała Pati – Czy oni myślą, że zobaczą w Polsce, coś lepszego niż mają w tych Niemczech ? Popatrzałam się w ich stronę i zobaczyłam nauczycielkę niemieckiego. Cała grupa stała i wpatrywała się w nią. Kiedy, byliśmy blisko nich, oczywiście musiałam powiedzieć ,,Dzień Dobry,,. Kulturalna ja. Wszystkie oczy zwróciły się w moim kierunku, gdy nauczycielka odwróciła się i odpowiedziała uśmiechem. -O Alicjo, może przedstawiłabyś się naszym uczniom z wymiany.-  powiedziała, a ja zamarłam- Oczywiście po niemiecku. O nie… Nie potrafiłam odmawiać, ale naprawdę nie chciałam nic do nich mówić i kompromitować się. Super. Popatrzałam na Pati, a ona na mnie. Uniosła brwi. -Piątkowa uczennica chyba to potrafi. Ty Patrycjo, też możesz.- dodała. -Nie proszę pani. Ja wolę nie próbować . Może Alicja mnie przedstawi.-odpowiedziała z złośliwym uśmieszkiem Pati. Podeszłam do nauczycielki nieśmiało. Ona zaczęła mówić coś po niemiecku, a ja rozumiałam niemiecki tak dobrze, że nie zrozumiałam ani słówka. -Przedstaw się. -Ich heibe Alicja und ich bin 15 Jahre alt.-powiedziałam cicho i nagle zauważyłam tego chłopaka.- Wystarczy?  -Dodaj coś jeszcze. -Ich spreche Deutsch nicht. Zaśmiali się. Mnie wcale to nie śmieszyło. Zarumieniłam się. Wszyscy stali uśmiechnięci, wszyscy prócz niego. -Dobra, może ktoś z nich zechce się przedstawić.-odparła nauczycielka, po czym dodała coś po niemiecku. Po chwili odezwała się pewna blondynka: -Hi Alicja. I added you on facebook, didn’t I? I’m Carla. -Yes-odpowiedziałam i uśmiechnęłam się. Dziwnie się poczułam, że powiedziała to po angielsku, bo w sumie ja też mogłabym przedstawić się po angielsku. -Mogę już iść? Troszkę się spieszę.-powiedziałam nauczycielce. -Tak idź. Do widzenia. -Do widzenia.-odpowiedziałam. -Bye!-krzyknęło za mną kilka osób. Odwróciłam się: -Bye. -Ale cyrk.-podsumowała Pati.